| Kabarety / Kabareton |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Diego Armando Maradonna
|
Posted: 14 Cze 2005 21:04:34 nudno nudno nudno Bo patrzysz nie na to co ekscytujace. Ja caly czas mialem dreszcz emocji kto z wystepujacych sie wywali, a kto podejdzie publicznosci. Publicznosc wysokiego ryzyka - ale w razie dobrego trafienia - przy takiej publicznosci mozna sie wybic na duza popularnosc. Tak sie wybili i Otto i Daniec. Czyli, ze tam rozumiem nie gra sie dla sztuki juz tylko o przetrwanie? Gdzie konczy sie granie na scenie i myslenie o sztuce a zaczyna gra o przetrwanie? Otto i Daniec przetrwali przez jakis czas? A Mumio co zrobilo? Przetrwalo na jakis czas? Kurcze co to byla za dziwna impreza! serio takich staroci to już chyba dawno nie było. Na takich kabaretonach nie ma sie co chwalic nowkami - tam trzeba przetrwac! A jak sie da to i rozbawic - niewazne czy stare - to nie kabaretomaniacy siedzieli na widowni, tylko tlum żądny zabawy. Dobre trafienie to siedem lat tlustych. A Milosnikow Nowych Skeczy zaspokaja sie raczej przy innych okazjach. Milosnicy Nowych Skeczy tam nie bylo powiadasz?:) A gdzie byli? A Ci co byli tam to jak sie nazywali? Milosnicy Biesiadnicy? Dla kogo jest lepiej grac? A jest roznica pomiedzy szacunkiem Milosnikow Nowych Skeczy a szacunkiem ze strony Milosnikow Biesiadnikow? Bo sie zagalopowalem w mysleniu chyba:) Mnie bardziej interesowal dobor repertuaru poszczegolnych wykonawcow i reakcja na. Masz tez tak w muzeum, ze czasem zastanawiasz sie nie nad obrazem, tylko nad tym dlaczego on zostal powieszony w tym dokladnie miejscu a nie innym? Cepelin Diego Armando Maradonna |
| Cepelin
|
Posted: 20 Cze 2005 17:23:02 Czyli, ze tam rozumiem nie gra sie dla sztuki juz tylko o przetrwanie?
Gdzie konczy sie granie na scenie i myslenie o sztuce a zaczyna gra o przetrwanie? Otto i Daniec przetrwali przez jakis czas? A Mumio co zrobilo? Przetrwalo na jakis czas?
Kurcze co to byla za dziwna impreza! serio Jaka "dziwna"? Diego nie egzaltuj. Na moje oko "normalne" igrzyska. Publicznosc mocno pobudzona i tyle. Ten kto by byl w stanie ujarzmic publicznosc pogalopowal by raczo i daleko. Amfiteatr to nie swiatynia Sztuki tylko Igrzysk. No i jak to na igrzyskach - nie gra sie dla Sztuki, a raczej dla poklasku. Milosnicy Nowych Skeczy tam nie bylo powiadasz?:) A gdzie byli? A Ci co
byli tam to jak sie nazywali? Milosnicy Biesiadnicy? Dla kogo jest lepiej grac? A
jest roznica pomiedzy szacunkiem Milosnikow Nowych Skeczy a szacunkiem ze
strony Milosnikow Biesiadnikow?
Bo sie zagalopowalem w mysleniu chyba:) Naprawde wolalbym pana Jozka i Freezteilera niz eksperymenty w tym kabaretonie. Ograne to - ale nie czuje sie adresatem tego kabaretonu. Nie czuje wiezi z publicznoscia ktora tam byla - natomiast wielu innych telewidzow i owszem. A ja bym sobie obejrzal nowe skecze przy innej okazji. Szlachetnie sie oburzasz w imieniu MNS, ale bez sensu. Oburzaj sie na PaCE, na Dla Mnie Bomba, na Kraj Sie Smieje... Mnie bardziej interesowal dobor repertuaru poszczegolnych wykonawcow i
reakcja na. Masz tez tak w muzeum, ze czasem zastanawiasz sie nie nad obrazem, tylko nad tym dlaczego on zostal powieszony w tym dokladnie miejscu a nie innym?
Owszem - jesli ogladam reprodukcje obrazow ktore juz widzialem na zywo - to bardziej mnie interesuje gdzie i ktore sa powieszone. A szczegolnie kiedy wystawiane sa na dziwacznym tle. A Ty wtedy zastanawiasz sie nad obrazami??? Ej, don Diego... Cepelin |
| Joan Miro - Malarz-Surrealista
|
Posted: 27 Cze 2005 09:28:41 Jaka "dziwna"? Diego nie egzaltuj. Na moje oko "normalne" igrzyska. Publicznosc mocno pobudzona i tyle. Ten kto by byl w stanie ujarzmic publicznosc pogalopowal by raczo i daleko. Amfiteatr to nie swiatynia Sztuki tylko Igrzysk. No i jak to na igrzyskach - nie gra sie dla Sztuki, a raczej dla poklasku. Przeczytalem, pomyslalem tydzien i spoko, pogodzilem sie z tym. Jakos jednak nie potrafie sie przekonac do tego typu imprez. Igrzyska sa potrzebne, bez dwoch zdan, ale czy kabarety na igrzyskach sa dobrym pomyslem? Przeciez to od nas zalezy jak te igrzyska beda wygladaly co nie? Poklask (i to olbrzymi) po Opolu owszem kuszaca sprawa, ale co, nie da sie temu oprzec? Nie wartosciuje tutaj poklasku ze strony widowni z igrzysk i tej innej, zeby nie bylo! I jeszcze na dodatek Mumio na igrzyskach... ostatnia formacja, ktorej bym sie tam spodziewal... raczej nie podobal mi sie pomysl wystapienia w Opolu. Naprawde wolalbym pana Jozka i Freezteilera niz eksperymenty w tym kabaretonie. Ograne to - ale nie czuje sie adresatem tego kabaretonu. Nie czuje wiezi z publicznoscia ktora tam byla - natomiast wielu innych telewidzow i owszem. A ja bym sobie obejrzal nowe skecze przy innej okazji. Szlachetnie sie oburzasz w imieniu MNS, ale bez sensu. Oburzaj sie na PaCE, na Dla Mnie Bomba, na Kraj Sie Smieje... niuch, niuch... wyczuwam ironie... :) no to kto byl adresatem tego kabaretonu? Ty nie - ok. Ja raczej tez nie, bo mi sie wogole nie podoba taka idea. Milosnicy Nowych Skeczy tez nie - to juz wiemy: ) No to gdzie jest ta (przypominam wielomilionowa) publicznosc i kto w niej zasiadal? Jaki jest sens zycia? (tak z rozpedu moze tez napiszesz:) Owszem - jesli ogladam reprodukcje obrazow ktore juz widzialem na zywo - to bardziej mnie interesuje gdzie i ktore sa powieszone. A szczegolnie kiedy wystawiane sa na dziwacznym tle. A Ty wtedy zastanawiasz sie nad obrazami??? Ej, don Diego... Nie. Masz racje. wtedy zastanawiam sie nad czyms innym. Tylko, ze w przypadku dzialan scenicznych nie mozna raczej mowic o reprodukcjach, bo i artysta ten sam i spektakl z dokladnie tym samym scenariuszem tylko cel jakby inny... i tutaj wszystko sie dla mnie zawala. Jak narazie:) Cepelin Joan |
| doberrman
|
Posted: 27 Cze 2005 14:38:37 Jaka "dziwna"? Diego nie egzaltuj. Na moje oko "normalne" igrzyska. Publicznosc mocno pobudzona i tyle. Ten kto by byl w stanie ujarzmic publicznosc pogalopowal by raczo i daleko. Amfiteatr to nie swiatynia Sztuki tylko Igrzysk. No i jak to na igrzyskach - nie gra sie dla Sztuki, a raczej dla poklasku. Przepraszam że wtrącam się. Co to w ogóle są za podziały takie? Czy kabaret jest dla ludzi którzy przyjdą na występ czy dla "odbiorców sztuki"? bo jesli dla odbiorców sztuki to czuję tu taką furteczkę kompleksów i obaw: jeśli kabaret nie sprawdza się na "igrzyskach" to oczywsiście winien jest motłoch-widownia. winne są igrzyska. otóż absolutnie się z tym nie zgadzam no i sztuka kabaretowa, jeśli takowa istnieje absolutnie nie zależy tak naprawdę od ilości ludzi na widowni. i jest to uproszczenie się zdaje mi że ooooooo my występy w małych salkach to jest sztuka a wielkie hale to Daniec i chałturnicy. to lekko badzeiwiaste myślenie. pozdro doberr |
| Cepelin
|
Posted: 27 Cze 2005 16:50:28 Przeczytalem, pomyslalem tydzien i spoko, pogodzilem sie z tym. Jakos
jednak nie potrafie sie przekonac do tego typu imprez. Igrzyska sa potrzebne, bez
dwoch zdan, ale czy kabarety na igrzyskach sa dobrym pomyslem?
Kabaret niejedno ma imie. Mozna i na igrzyskach - to kwestia repertuaru. Tylko jak to mawial Pietrzak: Nie za inteligentnie... Poklask (i to olbrzymi) po Opolu owszem kuszaca sprawa, ale co, nie da sie
temu oprzec? Nie wartosciuje tutaj poklasku ze strony widowni z igrzysk i tej
innej, zeby nie bylo!
I jeszcze na dodatek Mumio na igrzyskach... ostatnia formacja, ktorej bym sie tam spodziewal... raczej nie podobal mi sie pomysl wystapienia w Opolu.
Poklask - bardzo kuszaca rzecz - mysle ze wiecej kabaretow jest gotowych sprzedac sie za poklask niz za pieniadze. A Mumio jak widze probuje sie z coraz nowymi wyzwaniami - i cholera co dziwne, nawet sobie radzi. Odczucia mam mieszane - ale to ich polityka. no to kto byl adresatem tego kabaretonu? Ty nie - ok. Ja raczej tez nie,
bo mi sie wogole nie podoba taka idea. Milosnicy Nowych Skeczy tez nie - to juz
wiemy: ) No to gdzie jest ta (przypominam wielomilionowa) publicznosc i kto w
niej zasiadal? Jaki jest sens zycia? (tak z rozpedu moze tez napiszesz:)
Jak to kto - publicznosc amfiteatralna (w stanie pobudzenia) i publicznosc telewizyjna (w stanie poluspienia) - ogladacze tv (nie mylic z ogladaczami kabaretow - chociaz tacy tez byli). Jedni i drudzy (hipoteza) pragneli zywiolowego humoru i spontanicznosci - wydarzen (cokolwiek pod tym rozumiec). Raczej nie byli nastawieni na doznania estetyczne i intelektualne. A sensem zycia jest polaczenie sie istnien w jeden byt - na wzor i podobienstwo boskie. Nie. Masz racje. wtedy zastanawiam sie nad czyms innym. Tylko, ze w
przypadku dzialan scenicznych nie mozna raczej mowic o reprodukcjach, bo i artysta
ten sam i spektakl z dokladnie tym samym scenariuszem tylko cel jakby inny... i
tutaj wszystko sie dla mnie zawala.
Znajac zywe numery - w tv ogladam ich reprodukcje. I w przypadku tych kabaretow ktore widzialem - mysle, ze nie wystepowali w swoim naturalnym srodowisku - a wiec nowe numery byly by dla mnie ciekawe, ale uwazam, ze i tak ciekawsze bylo by zderzenie ich z amfiteatrem opolskim - natomiast zdanie wyrabial bym sobie o nich po obejrzeniu w bardziej typowych warunkach. Cepelin |
| Cepelin
|
Posted: 27 Cze 2005 17:18:14 Przepraszam że wtrącam się. Co to w ogóle są za podziały takie?
Czy kabaret jest dla ludzi którzy przyjdą na występ czy dla "odbiorców sztuki"? bo jesli dla odbiorców sztuki to czuję tu taką furteczkę kompleksów i
obaw: jeśli kabaret nie sprawdza się na "igrzyskach" to oczywsiście winien jest
motłoch-widownia. winne są igrzyska. Czepiasz sie, ale nick zobowiazuje. A coz to - czy nie mozna robic kabaretu dla "odbiorcow sztuki" - nie bedac posadzonym o to, ze to wynik nieudolnosci wobec tlumow? Na igrzyska robi sie inne rzeczy niz dla "koneserow sztuki". Zaprzecz, ze pauza jest elementem kabaretu!... A na igrzyskach jestes w dupie, jak sobie pozwolisz na pauze, zanim zdobedziesz publicznosc. Byle okrzyk w widowni rozwala pauze i mozesz sie pocalowac. A sprobuj zawilych konstrukcji... - w sali mozesz prowadzic widownie po wybranej trajektorii - w amfiteatrze trzeba jechac "po puentach!" bo nie ma cierpliwosci wsrod widowni. otóż absolutnie się z tym nie zgadzam no i sztuka kabaretowa, jeśli takowa
istnieje absolutnie nie zależy tak naprawdę od ilości ludzi na widowni. To sie nie zgadzaj! Swoim brakiem zgody nikogo nie krzywdzisz. Najwyzej wkurzasz. i jest to uproszczenie się zdaje mi że ooooooo my występy w małych salkach
to jest sztuka a wielkie hale to Daniec i chałturnicy. to lekko badzeiwiaste
myślenie. Jo! Inaczej w malej salce - inaczej w amfiteatrze. A myslenie nie jest badziewiaste - tylko kierunkowe. Mnie nie bulwersuje kiedy ktos szanuje bardziej to co sam robi (niezaleznie czy z wyboru, czy z predyspozycji). Zdziwilbym sie gdyby bylo inaczej - bo wtedy skad brac motywacje do kontynuacji obranego kierunku? Mi nie zalezy zeby Daniec zaczal odgrywac scenki i przemycac pure nonsens, a Kolaczkowska zaczela opowiadac mecz pilkarski wykrzykujac co chwila "Polska! Polska!". Niech kazdy robi to co umie i lubi. I niech to szanuje bardziej od innch. Cepelin P.S. No dobra - A ci ktorym sie to nie podoba, niech sie czepiaja. |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >> |